Fizykoterapia to dział fizjoterapii, który wykorzystuje czynniki fizyczne — prąd, pole magnetyczne, światło lasera i falę ultradźwiękową — w celach leczniczych. U psa sprawdza się przede wszystkim tam, gdzie trzeba zbić ból i stan zapalny, zmniejszyć obrzęk albo pobudzić tkanki do szybszej regeneracji. To nie jest terapia sama w sobie, tylko narzędzie, które wzmacnia efekty pracy manualnej i ćwiczeń — dlatego zabieg zawsze dobieram po badaniu, pod konkretny problem.
Elektroterapia wykorzystuje prąd o różnej częstotliwości do pobudzania nerwów i mięśni. Działa przeciwbólowo, łagodzi stan zapalny, zwiększa ukrwienie i przyspiesza przemianę materii w tkankach, a przy zanikach mięśniowych pomaga odbudować mięsień, który pies chwilowo oszczędza. Sprawdza się przy bólach mięśniowych, stłuczeniach, nerwobólach, przewlekłych stanach zapalnych mięśni i stawów oraz przy dyskopatii.
Magnetoterapia to pulsacyjne pole magnetyczne o niskiej częstotliwości. Działa przeciwbólowo, przeciwzapalnie i przeciwobrzękowo, pobudza oddychanie tkankowe i mikrokrążenie, wspiera regenerację i odporność. Jest przy tym wyjątkowo dobrze tolerowana — pies zupełnie nic nie czuje, więc często jest to pierwszy zabieg fizykalny u pacjentów wrażliwych i lękliwych.
Laser biostymulacyjny to wiązka światła o niskiej mocy, która wnika w tkanki i pobudza je do regeneracji. Działa przeciwzapalnie, przeciwbólowo i przeciwobrzękowo, usprawnia mikrokrążenie i przyspiesza gojenie. Używam go przy bliznach, przykurczach mięśniowych i stawowych, zmianach zwyrodnieniowych i przeciążeniowych oraz w stanach po urazach aparatu ruchu.
Sonoterapia, czyli ultradźwięki, to fale akustyczne wywołujące w tkankach mikrodrgania — działanie mechaniczne, termiczne i fizykochemiczne w jednym. Zmniejsza napięcie mięśniowe i ból, zwiększa rozciągliwość tkanki łącznej, usprawnia przewodnictwo nerwowe i przyspiesza gojenie, a przy złamaniach wspiera zrost kostny. Często stosuję ją jako przygotowanie tkanek tuż przed pracą manualną.
Fizykoterapia ma swoje przeciwwskazania i nie u każdego pacjenta można ją zastosować — należą do nich m.in. choroba nowotworowa, ciąża, gorączka i ostre infekcje, świeże rany oraz stany zapalne skóry w polu zabiegowym, zaburzenia krzepnięcia i zakrzepy, implanty metalowe lub elektroniczne w okolicy zabiegu, padaczka oraz niezakończony wzrost kostny u młodych psów. Dlatego przed pierwszym zabiegiem zawsze przechodzimy przez wywiad i badanie, a przy poważniejszych schorzeniach ustalam postępowanie z lekarzem prowadzącym. Fizykoterapia wspiera leczenie, ale go nie zastępuje.
Nie. Magnetoterapii i lasera pies w ogóle nie czuje, przy elektroterapii pojawia się delikatne mrowienie, a przy sonoterapii — lekkie ciepło. Natężenie dobieram do reakcji pacjenta i w każdej chwili mogę je zmniejszyć.
Zwykle mówimy o serii od kilku do kilkunastu zabiegów wykonywanych co 1–3 dni. Pierwsze zmiany — mniejszy ból, chętniejszy ruch — opiekunowie zauważają najczęściej po kilku wizytach.
Przy większości zabiegów nie. Czasem, przy gęstym lub długim włosie, trzeba miejscowo przystrzyc albo dobrze zwilżyć sierść, żeby energia docierała do tkanek — zawsze ustalamy to wcześniej.
Nie — to wsparcie, a nie zamiennik. Fizykoterapia przygotowuje tkanki i zbija ból, dzięki czemu praca manualna i ćwiczenia dają lepszy efekt.