Pies nie powie, co go boli — dlatego konsultacja to przede wszystkim uważne patrzenie i ręce na ciele pacjenta. Zaczynamy od rozmowy o historii psa: przebytych urazach, zabiegach, aktywności i tym, co niepokoi Cię na co dzień. Potem oceniam postawę i chód, badam palpacyjnie napięcia tkanek i wykonuję testy funkcjonalne.
Na koniec omawiamy wyniki i ustalamy plan: częstotliwość wizyt, metody pracy i cele, które chcemy osiągnąć. Dostajesz też zalecenia do stosowania w domu i do kontynuacji rehabilitacji między wizytami. Jeśli widzę, że problem wymaga diagnostyki weterynaryjnej, mówię o tym wprost i kieruję do lekarza.
Wystarczy spokojne miejsce z kawałkiem wolnej podłogi (najlepiej mata lub dywan, żeby się nie ślizgał) i ulubione smaczki. Dobrze, jeśli pies nie je obfitego posiłku bezpośrednio przed wizytą. Przygotuj też dokumentację medyczną, jeśli ją posiadasz.
Nie musisz — diagnoza od weterynarza jest cenna i jeśli ją masz, koniecznie weź dokumentację ze sobą, ale nie jest warunkiem umówienia wizyty. Konsultacja obejmuje ocenę funkcjonalną, która nie zastępuje badania lekarskiego — jeśli uznam, że warto skonsultować się z lekarzem weterynarii, powiem o tym wprost.
Omówienie wyników badania, indywidualny plan terapii z celami oraz zalecenia do stosowania w domu i do kontynuacji rehabilitacji.